JESZKE.com.pl

DRM – więcej niż 128 bitów

Do tego wpisu skłoniły mnie wnioski z rozważań dotyczących nowej propozycji na rynku baz, mianowicie platformy e-Publikacje Nauki Polskiej i przemyślenia po konferencji „Publikacje elektroniczne w rozwoju nauki polskiej” Białystok, 13-14 maja br. Zaznaczam na wstępie, że nie oceniam ani ePNP (opinię każdy powinien wyrobić sobie sam), ani nie wartościuję DRM (przynajmniej staram się, choć muszę uczciwie przyznać, że nie jestem zwolennikiem tego modelu). Jest to po prostu rozwiązanie nad którym należy się poważnie zastanowić i stąd moja notka.

DRM to nie tylko system szyfrowania/zabezpieczania dokumentów

Digital Rights Management – jak sama nazwa wskazuje – jest modelem zarządzania prawami dla informacji cyfrowej. Także – a może przede wszystkim – rozwiązaniem biznesowym, a nie tylko technologicznym. Szyfrowanie to ułamek właściwości – materialna wynikowa tego modelu, a nie jego założenie i sens ogólny.

Model oparty o DRM chroniąc przychód wydawcy/dostawcy jest jednocześnie oznaką publikowania zamkniętego. Porównania tego rozwiązania do Open Access są nie na miejscu. Publikowanie w modelach OA może chronić przychód, może chronić prawa autorskie, może posiadać pewne ograniczenia w dystrybucji – i często tak jest, a nawet musi być – ale stoją za nim inne, otwarte, założenia. Mamy tu ustalone minimum udostępniania i upowszechniania – nota bene zwykle zbliżone do tzw. dozwolonego użytku. Ograniczenia rozwiązań korzystających z DRM – przynajmniej na dzień dzisiejszy – są tak duże, że nie mieszczą się w idei OA.

DRM to droga, którą trzeba wybrać świadomie

DRM to zespół cech, ograniczeń i rozwiązań. Model, który u użytkownika, autora czy wydawcy pozostawia swój ślad. Tak samo jak OA. To nie są rozwiązania wymienne i współistniejące. Wdrożenie jednego z nich blokuje alternatywną drogę. Mówimy tu nie tylko o wdrażaniu rozwiązań technologicznych lecz głównie o świadomości użytkowników(!). Zmiana oprogramowania na serwerze to kilka tygodni, może miesięcy, zmiana podejścia autorów i czytelników to o wiele trudniejszy proces.

Stajemy przed ostatecznym wyborem
Jak mi się wydaje większość poważniejszych instytucji naukowych na świecie dokonała wyboru. Jaki on jest to zależy już od tego jaka jest polityka uczelni względem propagowania nauki, oddziaływania społecznego, stosowanych rozwiązań ekonomicznych i technologicznych. W Polsce trzeba sobie zadać pytanie – a nie zostało już dużo czasu – którędy pójść. Najgorzej chyba grać do kilku bramek, wysyłając sprzeczne sygnały do pracowników naukowych, czytelników i społeczeństwa. W każdym razie widząc w materiałach reklamowych hasło DRM, OA czy inne należy przemyśleć naszą politykę i przyporządkować nasze dotychczasowe działania.

DRM, OA – szczegóły rozwiązań
Celowo pominąłem we wpisie szczegóły techniczne i założenia tych modeli. Źródeł na te tematy są tysiące w Internecie. Celem notki jest uświadomienie sobie, że właśnie mówimy o MODELACH (także mentalnych), a nie dywagujemy o 128 bitach szyfrowania bądź jego braku.

Powrót do strony głównej

Dodaj odpowiedź

PROSZĘ PRZEPISAĆ SŁOWA Z OBRAZKA (rozdzielone spacją)